Marek Kuchciński: Unia Europejska nigdy nie była tak podzielona jak teraz. Wywiad dla węgierskiego portalu Mandiner

Z szefem polskiej sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych rozmawialiśmy o sprawach unijnych, o antypolskiej i antywęgierskiej retoryce Joego Bidena, a także o marazmie Unii Europejskiej. Zachęcamy do przeczytania wywiadu!

Poza Węgrami tak zwany mechanizm praworządności objął też Polskę. W poniedziałek ambasadorowie państw członkowskich Unii Europejskiej kwalifikowaną większością głosów zaakceptowali projekt rozporządzenia dotyczącego wprowadzenia systemu warunkowości w celu ochrony budżetu UE, które tym samym może zostać zatwierdzone przez Parlament Europejski. Czy według Pana ten mechanizm to poważne zagrożenie?

Może wyjaśnijmy kilka kwestii. Po pierwsze, Unia Europejska nigdy wcześniej nie była tak podzielona jak teraz. Po drugie, w kwestii tych podziałów koniecznie trzeba podkreślić, że nie chodzi jedynie o poważną rozbieżność opinii na temat dotacji unijnych czy budżetu. Państwa członkowskie UE nie mogą się porozumieć nawet w kwestiach politycznych; przecież potępienie władz Białorusi o mało co nie zostało udaremnione przez sprzeciw Cypru, a w sprawie Nawalnego ledwo doszliśmy do porozumienia. Pamiętajmy też na przykład o różnicy zdań w kwestii gazociągu Nord Stream 2. Chociaż dzięki Grupie Wyszehradzkiej udało się osiągnąć jakiś kompromis w kwestii migracji, nie wpłynęło to znacząco na te podziały i dziś ich najważniejszą kwestię stanowi budżet unijny. Grupa państw zachodnich, z Holandią na czele, chciałaby powiązać wypłaty środków unijnych z jej własną koncepcją praworządności, podczas gdy my jesteśmy zdania, że kwestie te w ogóle nie są objęte Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Nie można, powołując się na praworządność, ingerować w wewnętrzne sprawy państw,

nie należy mieszać ze sobą poglądu na wymiar sprawiedliwości i sądownictwo na poziomie UE z poglądami państw członkowskich. W sporze o praworządność Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán podzielają to samo stanowisko, a dzięki stanowczości być może uda się osiągnąć jakiś kompromis na szczeblu unijnym.

W ostatnim czasie ani międzynarodowe, ani węgierskie media nie wspominały o możliwości kompromisu, a tymczasem Jarosław Kaczyński i Viktor Orbán zapowiedzieli swoje weto w sprawie budżetu UE. W końcu ta groźba stała się faktem. W jakim stopniu mogliśmy pogłębić konflikt poprzez to weto? Kraje południowe bardzo nalegają na rozpoczęcie wypłat, jak zatem znaleźć kompromis między unijnym Południem, Wschodem i Zachodem?

Ja mimo wszystko jestem dobrej myśli. Od polskich przedstawicieli w UE dotarły już do nas wieści, że

istnieje możliwość kompromisowego rozwiązania kwestii praworządności.

Jak Pan wspomniał, sytuacja jest poważna, bo wskutek pandemii koronawirusa gospodarki południowych państw członkowskich mocno ucierpiały. Z tego wynika zdecydowane stanowisko, które i na nas wywiera presję, a także prowadzi do zgody. Weto budżetowe to potężna broń w rękach Polski i Węgier, ale mimo wszystko mamy nadzieję, że uda się dojść do porozumienia.

Niedawno Polska i Stany Zjednoczone podpisały nową umowę wojskową, a teraz Joe Biden niewątpliwie zajmie Gabinet Owalny na kolejne cztery lata. Jaki wpływ będzie miała jego prezydentura na bardzo bliskie i wielowymiarowe stosunki polsko-amerykańskie?

Abstrahując od emocji, które podczas wyborów prezydenckich sięgały zenitu, w stosunkach polsko-amerykańskich trzeba właściwie zwrócić uwagę na dwa bardzo ważne czynniki. Pierwszy z nich to kwestia polityki bezpieczeństwa, w ramach której wiążą nas już umowy i porozumienia podpisane przez poprzednich prezydentów. NATO zwiększa swoją obecność w Polsce, na czym zyskujemy nie tylko my, lecz także Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, która umacnia w ten sposób swoją pozycję w regionie. Drugi czynnik to stosunki gospodarcze między oboma krajami, stabilność polityczna sprzyja bowiem rozwojowi gospodarczemu, a to z kolei może być sposobem na przyciągnięcie jak największej liczby amerykańskich dużych inwestorów do Polski czy do innych krajów Europy Środkowej. Relacje polsko-amerykańskie całkowicie zależą od siły i związku tych dwóch czynników. Co do Bidena, to dla nas ważny jest fakt, że negatywnie ocenił Nord Stream 2.

Stanisław Karczewski i Marek Kuchciński (Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP)

Kwestie gospodarki i bezpieczeństwa nie były podejmowane w trakcie kampanii wyborczej, w przeciwieństwie do politycznych stereotypów. Biden przedstawiał Węgry i Polskę w negatywnym świetle, a w ostatnich dniach kampanii obiecał, że w pierwszym roku swoich rządów zorganizuje dużą międzynarodową konferencję, na której rządy promujące demokrację liberalną przedyskutują, jak chronić świat przed reżimami wyznającymi autokratyczne, korupcyjne i nieliberalne zasady – tu trzeba by doprecyzować, co miał na myśli. Czy jest Pan przekonany, że kwestie gospodarcze i polityka bezpieczeństwa zdominują agendę polityczną i stosunki między państwami?

Nikt nie może dać stuprocentowej gwarancji na to, że po wyborach prezydenckich te krytyczne uwagi nie będą miały wpływu na nasze relacje i realizację interesów, ale trzeba zauważyć, że

to nie pierwszy raz, kiedy amerykańscy decydenci wypowiadają się w ten sposób o Europie Środkowej, nie mając rzetelnej wiedzy.

Gdyby Joe Biden objechał pół Polski i zobaczył, że policja nie blokuje ani nie przerywa protestów – czy to środowisk prawicowych, czy lewicowych, lecz zabezpiecza i chroni ich uczestników, może miałby inne zdanie. Myślę, że po dokładniejszym zapoznaniu się z sytuacją, inaczej by ją oceniał, w Polsce wszakże ani wolność słowa, ani wolność zgromadzeń nie jest zagrożona.

Skoro już mowa o polityce bezpieczeństwa, to Moskwa niedawno zakończyła wojnę między Azerbejdżanem a Armenią. Erywań dzielą od Budapesztu trzy godziny lotu samolotem, tyle samo co Londyn i Górski Karabach na granicy kontynentu, a Unia Europejska nie potrafiła w gruncie rzeczy odnieść się do tego konfliktu. Jakie zagrożenie dla polityki bezpieczeństwa niesie za sobą taki marazm?

Odpowiedź jest właściwie zawarta w tym pytaniu, takie zdarzenia uderzają bowiem w Europę. Niewątpliwie trzeba wzmocnić Unię Europejską, żeby mogła być zarówno znaczącym graczem na arenie światowej, jak i partnerem do rozmów. Jeśli chodzi o tę konkretną sprawę Armenii i Azerbejdżanu, UE powinna włączyć się teraz w proces pokojowy, żeby nie był on wyłącznie pod kontrolą Rosji i Turcji. Tak samo należy wzmacniać stosunki gospodarcze z regionem Kaukazu, zapewniając sobie taką pozycję gospodarczą, żebyśmy odgrywali decydującą rolę w świecie polityki. W żywotnym interesie Unii, osłabionej po Brexicie, leży zwrócenie uwagi na regiony leżące na wschód od strefy Schengen; musimy też wykazać się siłą i determinacją, bo każda słabość i niezdecydowanie – również w przypadku Armenii – prowadzi do spadku znaczenia UE.

Marek Kuchciński to polski polityk, poseł na Sejm z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W latach 2015–2019 pełnił funkcję marszałka Sejmu, obecnie jest przewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Autor współpracuje z portalem Mandiner, a w ramach MCC Fellowship Program przebywa na stypendium w Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka w Warszawie.

(Left-Right) Stanislaw Karczewski, Marshal of the Senate, and Marek Kuchcinski, Marshal of the Sejm, during Krakow’s official celebrations of the 11th November – Polish Independence Day, and the 99th anniversary of the restoration of Poland’s sovereignty as the Second Polish Republic in 1918. On Saturday, 11 November 2017, in Krakow, Poland. (Photo by Artur Widak/NurPhoto)