MEMBER OF THE PARLIAMENT OF THE REPUBLIC OF RP - DISTRICT 22

MENU

Pół wieku Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Rozmowa z Ryszardem Prędkim

Bieszczady
fot. Pexels/Marek Piwnicki

Bieszczadzki Park Narodowy istnieje już od 50 lat. To największy górski i trzeci co do wielkości park narodowy w Polsce (jeśli weźmiemy również powierzchnię morską to czwartym). Został utworzony 4 sierpnia 1973 r. O jego przeszłości i przyszłości rozmawiamy z dyrektorem BdPN Ryszardem Prędkim.

Pół wieku, to chyba dobry wiek, żeby powiedzieć czy pomysł stworzenia Bieszczadzkiego Parku Narodowego miał sens i czy ten projekt się udał?

Ryszard Prędki
Ryszard Prędki fot Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Ryszard Prędki, dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego: – W mojej ocenie ten projekt miał głęboki sens. Naszym obowiązkiem jest ochrona bezcennych skarbów należących do wszystkich obywateli kraju. Przyroda jest takim skarbem szczególnym. Wymaga bowiem ciągłej pracy. Każde miejsce jest inne, każdy park ma swoją specyfikę, w której bardzo ważne są konteksty: historyczne, geograficzne, przyrodnicze. Przestrzeń parku po której dzisiaj możemy poruszać się po oznakowanych i urządzonych szlakach ma ogromne znaczenie społeczne. Wcześniej wcale tak jednak nie było. Tereny przed włączeniem ich do parku narodowego były często niedostępne lub zagospodarowane wcale nie z myślą o ochronie przyrody. To nie była też oaza wolności, jak często potocznie myśli się o Bieszczadach. 50 lat temu udało się objąć ochroną niewiele ponad 5,5 tysiąca hektarów. W 1973 roku BdPN obejmował jedynie masyw Tarnicy, Krzemienia i Halicza, oraz Połoninę Caryńską powyżej górnej granicy lasu.

To niewiele w porównaniu z dzisiejszym obszarem.

– Rzeczywiście – wiele zmieniło się po upadku komunizmu. Ideały ruchu Solidarności zawierały w sobie szacunek do przyrody i w wyniku przemian te idee zaczęły się materializować między innymi w Bieszczadach. Obszar parku był powiększany w latach 1989, 1991, 1996 oraz 1999 i obecnie obejmuje 29 202 hektarów z ustanowioną prawnie otuliną o powierzchni 55 783 ha.

To dużo?

– Zależy jak na to popatrzymy. W Polsce parki narodowe zajmują jedynie 1% powierzchni kraju. Proszę sobie jednak wyobrazić przykładowo, że sam Park Narodowy Wrangla-Świętego Eliasza (USA) jest ponad 10 razy większy niż wszystkie polskie parki łącznie. Na samej tylko Alasce jest 8 parków narodowych.

Stan Kalifornia może pochwalić się większą liczbą. Ma ich dziewięć, ale i USA są znacznie większe.

– Dlatego wspominałem, że wszystko zależy od tego jak spojrzymy na wielkość Bieszczadzkiego Parku Narodowego w kontekście np. innych parków górskich w Polsce.

Park Narodowy kojarzy się najczęściej z ekosystemem chronionym przed ingerencją z zewnątrz. Możemy do niego wejść, jest otwarty dla ludzi, ale w naszej wyobraźni stanowi pewną enklawę. Rzadziej myślimy o tym jak oddziałuje na to, co na zewnątrz. Jaki wpływ na życie mieszkańców Podkarpacia ma BPN?

– Bieszczadzki Park Narodowy ma dużo obszarów ścisłej ochrony przyrody, ze względu na występowanie gatunków chronionych i unikalnych ekosystemów leśnych oraz połoninowych. W mojej ocenie mamy duży wpływ na region i całą Polskę. Weźmy pod uwagę choćby turystykę. Mamy 140 kilometrów samych tylko szlaków pieszych w parku. W 2021 roku zanotowaliśmy rekordową liczbę 700 tys. wejść na szlaki. To był chyba efekt odreagowania po izolacji ludzi po okresie pandemii. W zeszłym roku mieliśmy 570 tys. wejść.

Jaki to ma wpływ na lokalną gospodarkę?

– Jeszcze w latach 90-tych w rejonie Wetliny mieliśmy tylko kilka zabudowań. Teraz rozwijają się pensjonaty, hotele, gastronomia. Park przyciąga ludzi, bo wiedzą, że doświadczą w nim kontaktu z wyjątkową przyrodą. My jako BdPN musimy o nią dbać. Dajemy ludziom pracę i też naprawiamy błędy z przeszłości. Przejęliśmy tereny po upadłych gospodarstwach rolno-hodowlanych. Dużym wysiłkiem finansowym rewitalizowaliśmy te miejsca. Dzięki Parkowi znacznie zindustrializowany wcześniej teren zyskał kulturowo i przyrodniczo. Płacimy też niemałe podatki od około 25 tys. hektarów lasów. Współfinansujemy GOPR, kwotą około 0,5 mln rocznie. Te pieniądze musimy wypracować jako instytucja pobierająca opłaty wstępu na szlaki. Wiele środków udaje się nam pozyskiwać z funduszy celowych. Prace w ich ramach wykonują lokalne firmy. Na pewno potrzeba szczegółowych badań, aby ocenić wpływ tak dużego parku na ekonomię regionu.

Co jest największym skarbem BPN?

– Trudne pytanie, bo bliskie mi są całe Bieszczady. Dla wielu osób z pewnością będzie to naturalny krajobraz gór rusztowych, gdzie pasma długich równoległych grzbietów utworzone są  odpornych warstw piaskowców, a szerokie obniżenia są wydrążone w miękkich łupkach. Zalesione pasma górskie pocięte poprzecznie dolinami potoków. Mamy też niewiele zabudowań na obszarze Parku. Większe, miejscowości to Ustrzyki Górne i Wołosate. Dzięki temu w Bieszczadzkim Parku Narodowym jest np. nieduże zanieczyszczenie sztucznym światłem.

Co to oznacza?

– W największym uproszczeniu: spoglądając w nocne niebo widzimy wyraźniej gwiazdy, drogę mleczną. Sztuczne światło nie rozprasza mroku nocy. To jeden z naszych powodów do dumy.

Międzynarodowa deklaracja UNESCO mówi: „Przyszłe pokolenia mają prawo do dziewiczej i nieskażonej Ziemi, w tym prawa do czystego nieba. Ciemne niebo to kulturalne, naukowe i ekologiczne dziedzictwo ludzkości.” To też część misji Parku?

– Między innymi, ale to nie zależy tylko od nas, bo, aby takie enklawy stworzyć potrzebne jest porozumienie różnych podmiotów lokalnych działających na terenie sąsiednich parków krajobrazowych: Ciśniańsko-Wetlińskiego i Doliny Sanu.

Z Bieszczadami kojarzą się niedźwiedzie, wilki, rysie, a jak trudno jest dbać o największe polskie ssaki: żubry?

– Żubry do nas tylko zachodzą, głównie na rozród. Ich stałym miejscem są lasy i tereny nieleśne przylegające do Parku.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że z Parku odpływają wody zarówno do Bałtyku i Morza Czarnego. Jakie to ma znaczenie dla bogactwa przyrodniczego?

– Kolosalne. Jesteśmy rezerwuarem czystej wody która odpływa do dwóch mórz. To jeszcze bardziej pokazuje jak ważna i trudna jest ochrona tych terenów. Jednym z celów powstania Rezerwatu Biosfery „Karpaty Wschodnie” była właśnie ochrona źródeł czystej wody. To pierwszy rezerwat biosfery UNESCO leżący na obszarze trzech krajów: Polski, Słowacji i Ukrainy. Mówimy tu o złożonym ekosystemie, który oddziałuje na zmiany klimatyczne, łagodząc je. Największym wyzwaniem jest bowiem powstrzymanie wody opadowej w górach. Ze względu na ich ukształtowanie woda szybko odpływa po stromych zboczach. Można ją zatrzymać dzięki zdolności retencyjnej środowiska przyrodniczego. Czyli im więcej będzie obszarów torfowiskowych, młak, zastoisk wodnych, trwale zalesionych stoków, czy łąk tym lepiej.

Jakie korzyści niesie ze sobą wpisanie 11% powierzchni Parku na listę światowego dziedzictwa UNESCO?

– To przede wszystkim prestiż. Buczyny objęte ochroną UNESCO położone są na północnych zboczach Połoniny Wetlińskiej i Smereka, w Paśmie Granicznym – w Dolinie Górnej Solinki, w dolinach potoków Terebowiec i Wołosatka. Zyskaliśmy dzięki temu rozgłos międzynarodowy to z pewnością. Wcześniej Bieszczady były znane przede wszystkim w skali regionalnej. Teraz to miejsce rozpoznawalne szerzej na całym świecie i z czasem można się spodziewać więcej gości z innych krajów. Zyskuje na tym też lokalna gospodarka. Ja liczę, że dzięki temu wyróżnieniu uda się nam sięgnąć po środki na monitoring przyrodniczy.

Z czego osobiście jest Pan najbardziej zadowolony? Co uważa Pan za najważniejsze osiągnięcie swojej pracy?

– Pracuję w Parku od 30 lat. Najpierw jako naukowiec, współautor mapy gleb. Potem zajmowałem się infrastrukturą turystyczną, remontowaniem szlaków, budową małej architektury drewnianej służącej wędrowcom. Trudno mi więc wybrać jedną rzecz, bo swoją pracę postrzegam jako część wysiłku dużego zespołu ludzi zaangażowanych w ochronę Bieszczad Wysokich i ich właściwe zagospodarowanie. Bardzo się w ciągu ostatnich czterech lat (2019-2023) udało się oddać w użytkowanie trzy obiekty służące edukacji przyrodniczej i turystycznej: Terenową Stację Edukacyjną w Suchych Rzekach, schron turystyczny na Połoninie Wetlińskiej (popularną Chatkę Puchatka) oraz Muzeum Przyrodnicze w Ośrodku Edukacyjnym w Ustrzykach Dolnych. Wszystkie te obiekty przeszły gruntowną modernizację.

Jaka jest przyszłość Parku?

– To zależy między innymi od Marszałka Kuchcińskiego. Park potrzebuje ludzi polityki, którzy są lobbystami na rzecz ochrony przyrody. Jesteśmy zależni od przychylności instytucji rządowych czy samorządowych, bo one pomagają nam finansowo. Każdy kto czyta ten wywiad może być takim lobbystą, wspierać nas, bo przyszłość to w znacznym stopniu decyzje ludzi. Przed nami kolejne wyzwania finansowe, żeby zachować stan obecny musimy zadbać o niektóre leśniczówki, w których mieszkają ludzie, wyremontować obiekty usługowe w Wołosatem, poprawić zagospodarowanie obiektów byłych ferm hodowlanych (wykorzystywanych jako stadniny dla koni huculskich). Niezbędna jest dalsza współpraca z instytucjami i ludźmi zarządzającymi terenami należącymi do otuliny BdPN. Ja wierzę, że nasza przyszłość jako na narodu zależy między innymi od tego jak będziemy dbali o parki narodowe.

Facebook
Twitter

Events

Parliamentary committees

Law and Justice

Search

Archives

Archives
Skip to content